Golden Bay, Ghajn Tuffieha,

Trzy Miasta

24.11.2016

Ghajn Tuffieha

W tym wpisie przeczytasz o pięknych, pustych listopadowych plażach na Malcie. Dowiesz się, że Maltę można zwiedzać nie tylko samochodem, pieszo, rowerem, łódką czy na Segwayach, a także przeczytasz jaką gapą jest autorka tego tekstu i które miejsce na Malcie ukochali sobie milionerzy. :) 

Zapraszamy :)

Nasz pobyt na Malcie powoli zbliża się ku końcowi. Zatem pora ruszyć na słynne plaże. Po raz kolejny ruszamy na północ kraju. Z pewnością wszyscy podróżujący na Maltę słyszeli, że każdy znajdzie coś dla siebie. Są plaże tętniące życiem, gdzie znajdziecie sprzęt do sportów wodnych, knajpy, muzykę lecącą z głośników, rodziny z dziećmi bez problemu znajdą plaże z ogromną ilością złotego piasku i płytkiej wody, a poszukiwacze spokoju i relaksu blisko natury również nie poczują się pominięci. Czyli rzeczywiście dla każdego coś… chyba, że jedziecie zimą, wtedy wszystkie plaże są puściutkie i spokojne. Na przykład taka Golden Bay, w sezonie uwielbiana przez turystów, zarówno młodych, jak i z rodzinami. Zaplecze sportowe i restauracyjne, drobny piasek na szerokiej plaży, nadzór ratowników, bliskość parkingu i przystanku autobusowego, a także piękne zachody słońca sprawiają, że latem plaża tętni życiem. A w listopadzie… sami zobaczcie na zdjęciu…

Golden Bay znajduje się na terenie Majjistral Nature and History Park, który został utworzony w 2007 r., a swoją ochroną obejmuje przyrodę, klify a także zabytki historyczne. Spacerując ścieżkami na klifach natrafiamy na wieżę Ghajn Tuffieha, która liczy sobie około 400 lat. Idąc dalej zanurzamy się w labirynt ogrodu oliwnego, który stał się symbolem zrównoważonego rozwoju, możliwego dzięki przyrodzie, sprawiedliwości i pokoju. Te roślinki zostały posadzone przez przedstawicieli wielu krajów, m.in. Niemiec, Usa, Włoch.

I wreszcie naszym oczom ukazuje się jedna z najpiękniejszych maltańskich plaż, charakteryzująca się wyjątkowym pomarańczowym kolorem piasku – plaża Ghajn Tuffieha, która nawet w sezonie nie jest zbyt oblegana z powodu 200 schodków, które trzeba pokonać.

Golden Bay

Ogród Oliwny

Ghajn Tuffieha Tower

Ghajn Tuffieha

My podziwialiśmy plażę Ghajn Tuffieha jedynie z góry, nie podjęliśmy próby zejścia na plażę, ale nie posądzajcie nas o lenistwo, co to, to nie. Nas po prostu gnała chęć przygody!

Otóż w okolicach obydwu plaż znajduje się stadnina, gdzie można skorzystać z godzinnej przejażdżki konnej. Największy plus, to fakt, że nie potrzebne są żadne umiejętności jeździeckie. Tych niejeżdżących instruktorzy prowadzą na lonży, także żadnego stresu. Jedyna rada, aby się nie poobijać, to należy się rozluźnić, wczuć w rytm konia i delektować pięknem krajobrazu. Miałam nadzieję, że w ten sposób uda mi się spełnić jeden z punktów mojej listy 40 rzeczy…, czyli przejażdżkę konno po plaży, niestety plaże podziwialiśmy z góry, nie zjeżdżaliśmy na nią. Także to marzenie jeszcze przede mną, a sam spacer w siodle był nieziemsko relaksujący. Spokojna, piękna okolica, głośny oddech konia i ciche stukanie kopyt… to jest to…

przejażdżka konna

przejażdżka konna

Wracając na przystanek idziemy wzdłuż naturalnego płotu, jaki tworzą opuncje. Jest to bardzo częsty zabieg mieszkańców. Taki płot jest po prostu nie do zdobycia. Kiedy Paweł kręcił kamerką opuncje, zauważyłam, że jedna z nich leży na szerokim liściu, podniosłam ją i przybliżyłam do kamery. Wiecie… taki fajny efekt, żeby był. Ha! Jeszcze przez tydzień czułam te przeklęte igiełki! Ja Wam powiem, jeśli nie wiecie, żebyście wiedzieli i opuncji nie tykali, jak ja to gapowato zrobiłam. Opuncja pokryta jest takim ledwie zauważalnym meszkiem. Ale to nie jest meszek jak na brzoskwini, tylko setki podstępnych, miniaturowych igieł, zakończonych haczykami, jak raz się wbiją to nie wyjdą. Prawie ich nie widać, a jak przeszkadzają. Mało tego, są w stanie doprowadzić do zapalenia skóry. Nie jest to może jakieś straszne zapalenie, ale ranka się zrobiła... I chociaż owoce opuncji nie są zbyt przyjaźnie nastawione, to smakują wybornie. Soczyste, delikatnie słodkie, doskonale gaszą pragnienie, a obowiązkowe prezenty przywiezione z Malty to dżem i likier z opuncji. Pycha! Od razu powiem, że za 0,7 l likieru na lotnisku zapłaciliśmy 13 euro, podczas gdy w sklepie w Valettcie, chcieli 21 euro za 0,5 l.

opuncja

Drugą część dnia spędziliśmy w ufortyfikowanym maltańskim trójmieście. Three Cities: Vittoriosa (Birgu), Cospicua (Bormla) i Senglea (L-Isla) swoje drugie nazwy zdobyły z powodów historycznych. I tak, w okolicach wioski Isola, Wielki Mistrz Claude de la Sengle rozbudował Fort św. Michała do postaci ufortyfikowanego miasta, które na cześć mistrza nazwano Senglea. Birgu swoją nazwę zdobyło po Wielkim Oblężeniu w 1565 roku, kiedy to nazwano je Citta Vittoriosa, co oznacza Miasto Zwycięskie. Z kolei Bromlę nowym mianem ochrzcił Wielki Mistrz Marc’Antonio Zondadari, Cospicua oznacza rzucający się w oczy, ale Cittia Cospicua tłumaczy się raczej jako Miasto Odważne.

Co zapamiętamy z tego popołudniowego spaceru?  Na pewno urocze uliczki z pięknymi, kolorowymi drzwiami, okiennicami i balkonami, fortyfikacje oraz porty z ogromna ilością żaglówek i ogromnych jachtów, z pewnością własność ludzi o zasobnych portfelach. Widać, że to jedna z ich ulubionych przystani. 

Trzy Miasta

Trzy Miasta

Trzy Miasta

Trzy Miasta

 

Zobacz nasz ranking atrakcji Malty, skonsultowany z mieszkańcami!

 

Pozostałe wpisy o Malcie:

Organizacja wyjazdu,

ciekawostki, przylot - 19.11:

Hotel Europa, Sliema

Marsaxlokk, Marsaskala

20.11:

Marsaxlokk

Gozo

21.11:

Gozo

Comino, Popeye Village

22.11:

Comino

Mdina, Blue Grotto, Dingli

23.11:

Blue Grotto

Valletta, Paceville

25.11:

Valetta

Powrót i porady

26.11:

Malta

Kuchnia

maltańska:

Kuchnia maltańska

Podziel się z innymi na

13 Comments on “

  1. Generalnie odnoszę wrażenie, że Malta z roku na rok staje się coraz bardziej popularnym kierunkiem podróży. Już na wielu blogach widziałam wspomnienia z tego kraju i wszyscy wracają tam z bardzo pozytywnymi odczuciami. Więc w sumie nie dziwi mnie to, że coraz więcej osób tam zagląda.

  2. Współczuję spotkania z opuncją, też mi się to przytrafiło i nie wspominam tego najlepiej 😉 Zwłaszcza, że kolce powbijały mi się w całą nogę 😉 Ach, nie ma to jak wspomnienia z poprzednich wypraw ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *