Comino Island, Popeye Village

23.11.2016

to był zdecydowanie nasz najpiękniejszy i najbardziej emocjonujący dzień w trakcie pobytu na Malcie

Comino

W tym wpisie przeczytasz o tym, jaka jest woda w Blue Lagoon, dlaczego warto spróbować jazdy na segway-u i jak tego nie robić, jaki zapach ma Malta i w jaki sposób czasem z żenującej sytuacji tworzy się przezabawne wspomnienie...

Poczytaj dalej... :)

Tego dnia wstaliśmy o 5.30, aby zobaczyć wschód słońca. Taki właśnie jest nasz urlop, nikt nam nie każe, a my półprzytomni, opatuleni w bluzy drepczemy na balkon i czekamy, aby nakręcić kamerką wschód słońca. W końcu po coś wzięliśmy ten droższy pokój z widokiem na morze, to zobowiązuje :)

Po śniadaniu wsiadamy w autobus i udajemy się ponownie do portu Ċirkewwy, stąd za 10 euro jedziemy promem na Comino. Promy kursują co godzinę w obie strony, możemy wrócić o dowolnej porze.

Rano bardzo trudno jest ocenić jaka będzie pogoda, a prognozy uparcie każdego dnia zapowiadają burze i deszcze. Na szczęście pogoda robi się coraz piękniejsza!

Im bliżej Blue Lagoon tym szerzej otwierały się nasze oczy w zachwycie. Niesamowita linia brzegowa i migoczące odcienie morskiego błękitu. Pamiętaliśmy zdjęcia Blue Lagoon z wybrzeżem usianym czerwonymi parasolami, z mnóstwem ludzi drepczących po skalistym podłożu i otwartymi sklepami. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy zobaczyliśmy zupełnie inny widok. Poza sezonem sklepy są pozamykane, nie było żadnych parasoli, a garstka turystów równie chętnie co zanurzała się w wodzie, spacerowała sobie po wyspie, pogoda była ku temu bardzo zachęcająca.

Comino Island

Comino, Blue Lagoon

Comino, Blue Lagoon

My byliśmy nastawieni raczej na spacery, jednak słoneczko fajnie ogrzewało, a nieziemski kolor wody działał na nas obezwładniająco. Po prostu musieliśmy się zanurzyć w wodzie. Ojjjj, zimno było! Z powodu prądów morskich, woda wokół Comino jest zawsze troszkę chłodniejsza niż wokół innych maltańskich plaż. Jednak każdy kto zażywał kąpieli w Bałtyku nie będzie miał problemów z plażowaniem w listopadzie na Malcie przy słonecznej pogodzie, nawet na Comino.

Po tym jak się wysuszyliśmy, została nam jeszcze godzina do promu, którym chcieliśmy wrócić. Postanowiliśmy skorzystać z jazdy na Segwayach. Dla nas obojga był to pierwszy raz. Najpierw kilkuminutowe szkolenie z jazdy. Pojedynczo pod czujnym okiem Sama uczyliśmy się jazdy. Balansując odpowiednio ciałem, można przyspieszać, zwalniać, zatrzymywać się i jechać do tyłu. Kiedy poczuliśmy się pewnie, mogliśmy ruszać w drogę. Zatem ruszamy. Uwaga Sama, aby uważać na dziury spowodowała, że odszukałam wzrokiem najbliższą dziurę, skupiłam się na niej, powtarzając ciągle w myślach: Tylko nie wpadnij w tę dziurę, tylko nie wpadnij w tę dziurę, tylko nie wpadnij… no i wpadłam. Segway się przechylił, a ja aby nie spaść, zeskoczyłam do przodu. I tutaj bardzo ważna sprawa: zawsze zeskakujcie do tyłu! Moje zeskoczenie do przodu spowodowało, że opierałam się o drążek, przez co segway ciągle jeździł, a ja przed nim próbowałam uciec, i tak kręciliśmy się w kółko, dopóki nie podjechał Sam i nie wyłączył tego potwora. Już do końca jazdy nie miałam zaufania do tego sprzętu, ale czułam się coraz swobodniej i na prostych odcinkach chętnie przyspieszałam. Paweł od początku czuł się jak ryba w wodzie. Był zafascynowany segway-ami i coś mi się wydaje, że jeszcze nie raz będę miała okazję doszkalać swoje nieziemskie umiejętności.

Comino Island

Comino Island

Comino znajduje się pomiędzy wyspami Malta i Gozo i ma powierzchnię 2,784 km². Comino jest trzecią i ostatnią wyspą Malty, która posiada mieszkańców. Obecnie są to 4 osoby, mieszkające w dwóch gospodarstwach. Jedno z nich jest bardzo ekologiczne. Baterie słoneczne oraz samochód na prąd pozwala na samowystarczalność. Małe poletka, z trudnością utrzymywane na tym skalistym podłożu dają podstawowe rośliny uprawne. Najstarszy mieszkaniec ma dziś (2016) 65 lat. Na wyspie znajduje się cmentarz, od dawna nieużywany oraz budynek, gdzie była szkoła oraz cmentarz. Comino posiada także 4-gwiazdkowy hotel, otwarty w sezonie.

Na uwagę zasługuje Wieża Świętej Marii z 1618 r. Jest to jedna z wież wybudowanych w latach 1601 – 1622, które miały na celu obserwację wód i ostrzeganie przed piratami. Wieże były budowane również na Gozo i na Malcie, a wszystkie znajdowały się w zasięgu wzroku z sąsiedniej wieży, tak aby mogły się komunikować między sobą. Bardzo ciekawa jest konstrukcja wieży. Na wysokości ok. 8 m. znajduje się wejście do wieży, do którego prowadzą kamienne schody, jednak dzieli jest od wieży 3 – metrowa przepaść. Można się było do niej dostać tylko dzięki ruchomemu mostowi. Mury budowli mają aż 6 metrów grubości. Aż trudno w to uwierzyć, z daleka wieża wydaje się niezbyt dużych rozmiarów.

Chociaż czasy piratów na Malcie to już daleka przeszłość, wieża nie straciła swojej roli. W trakcie wojny była punktem obserwacyjnym, a dziś również przy jej pomocy wojsko maltańskie walczy z przemytem i nielegalnym połowem ryb.

Comino będzie nam się kojarzyć z zapachem dzikiego kminku. Wystarczy przyłożyć nos do wijących się listków na skalnym podłożu i bez problemu rozpoznamy mocno pachnące zioło. Uwaga! Jeśli dotkniemy kminku, nie wolno potem trzeć oczu, bo możemy sobie je podrażnić.

Comino Island

Comino Island

Comino Island

Czas spędzony na Comino minął nam bardzo przyjemnie i chętnie byśmy spędzili tutaj cały dzień albo nawet skorzystali z hotelu i ruszyli na wieczorny spacer po opustoszałej wyspie… Jak pięknie by było, ale ruszamy dalej. Wracając statek płynął wzdłuż jaskiń Comino.

Comino Island

Comino Island

Po przybyciu to portu poszliśmy w stronę Paradise Bay. Zobaczyli ją z klifów, nie schodziliśmy do niej, ponieważ i tak byśmy nie plażowali. Na pewno warto poświęcić czas na podziwianie widoków z klifów. Chociaż można je spotkać w różnych miejscach na Malcie, to ich widok nieustannie zachwyca.

Paradise Bay

Paradise Bay

Na koniec dnia zaplanowaliśmy wizytę w Popeye Village, czyli filmowym Sweetheaven. Wioska została zbudowana w ciągu 7 miesięcy w 1979 r. na potrzeby filmu Popeye, który był tu kręcony w 1980, a główną rolę zagrał Robin Williams. Film sukcesu nie odniósł, z resztą ja sama z zapałem podeszłam do obejrzenia filmu, ale jakoś tak nie było chemii między nami…

W każdym razie po zakończeniu zdjęć, wioski nie rozebrano, stała się atrakcją turystyczną. Malowniczo położona nad zatoką Anchor przyciąga małych i dużych. Latem atrakcji jest znacznie więcej, szczególnie dla dzieci. W cenę wliczona jest pocztówka, rejs łódką po zatoce oraz kieliszeczek ponczu. Kiedy przekroczyliśmy granicę bajkowej wioski, od razu zauważyliśmy Popeye’a i Oliwkę. Szczególnie Oliwka nam się spodobała, zachowywała się dokładnie tak jak powinna, machała rączkami i przekręcała stópkę, Popeye też fajny, ale jednak płeć piękna to płeć piękna. Już po chwili zostaliśmy zaproszeni na trybuny. No fajnie, pooglądamy sobie przedstawienie… taaa… pooglądamy, po 3 minutach wstępu, Popeye wskazuje na Pawła i mówi: "Ty będziesz Popeye". Paweł na mnie, ale jak to? Co się okazało, Bierzemy udział w przestawieniu, to znaczy sami je robimy. Ja zostałam sprzedawczynią ryb. Popeye mówił nam dokładnie co mamy robić i mówić, po czym kręcił króciutkie ujęcia. Całość nie była montowana, tak jak się udało nagrać tak zostało. Początkowo czuliśmy się zażenowani sytuacją, nie chcieliśmy grać w Popeye’u, chcieliśmy sobie anonimowo, spokojnie pospacerować po wiosce. Odprężyć się, fotografować, kręcić, pływać i zjeść kolację, a tu wymagają od nas poświęcenia około 40 minut na zabawę w kino i wygłupianie się na oczach innych turystów. Nie w smak nam była ta perspektywa. Jednak kiedy zobaczyliśmy zaangażowanie naszych "współodtwórców", którzy w głównej mierze mogli być w okolicach 60 – 70 lat, jak dają czadu odtwarzając swoje role, to i my zaczęliśmy się świetnie bawić. Oprócz nas byli jeszcze ludzie z Holandii, Niemiec, Australii, Rumunii, Malty, a także rodzinka z dwiema małymi córeczkami z Polski. Zabawa była pierwszorzędna, a mnie bardzo szybko rozbolały policzki od śmiechu. Było naprawdę super, i całe szczęście, że nie wiedzieliśmy z czym się wiąże show, bo byśmy uciekli, a tak mamy wspaniałe wspomnienia. Po 40 minutach nagrywania, zaproszono nas na projekcję i usłyszeliśmy, że aby kupić płytę musimy zapłacić 7 euro. Ooooo… nieładnie z ich strony. Nic  z tego, nie kupujemy, już zapłaciliśmy za wstęp, nie naciągną nas. Potem obejrzeliśmy film i płytę kupiliśmy. Także to by było na tyle z naszych postanowień. Odkąd wróciliśmy oglądaliśmy ją chyba  ze 20 razy. Świetna zabawa i mnóstwo śmiechu!

Po filmie spróbowaliśmy ponczu i popłynęliśmy w 15 minutowy rejs po Anchor Bay. Akurat był zachód słońca, który jest po prostu magiczny na Malcie, robi prawdziwe cuda z kolorami, a Sweetheaven wygląda nieziemsko malowniczo o tej porze.

Popeye Village

Popeye Village

Popeye Village

Popeye Village

Popeye Village

Popeye Village

Wioskę opuszczaliśmy tuż przed zamknięciem, wychodząc Pani przy kasie z biletami, pożegnała Pawła, słowami: Bye new Popeye...

Weszliśmy jeszcze na klif na przeciwko wioski, skąd rozpościera się nieziemski widok na zatokę. Kiedy kręciliśmy naszego SMS-a i robiliśmy zdjęcia, usłyszeliśmy głos Oliwki, która przez megafon ogłaszała zamknięcie wioski, dorzucając, że ma nadzieję, iż nowemu Popeye-owi się podobało :)

Cały pobyt na Malcie był cudowny, jednak ten dzień był zdecydowanie naszym ulubionym. Comino i wioska Popeye-a dostarczyły nam mnóstwa radości i wielu powodów do zachwytu.

 

Zobacz nasz ranking atrakcji Malty, skonsultowany z mieszkańcami!

 

Pozostałe wpisy o Malcie:

Organizacja wyjazdu,

ciekawostki, przylot - 19.11:

Hotel Europa, Sliema

Marsaxlokk, Marsaskala

20.11:

Marsaxlokk

Gozo

21.11:

Gozo

Mdina, Blue Grotto, Dingli

23.11:

Blue Grotto

Golden Bay, Ghajn Tuffieha,

Trzy Miasta - 24.11:

Golden Bay

Valletta, Paceville

25.11:

Valetta

Powrót i porady

26.11:

Malta

Kuchnia

maltańska:

Kuchnia maltańska

Podziel się z innymi na

19 Comments on “

    1. Ja też dzięki temu postowi uciekłam myślami w te miejsca:) Świetna relacja, a najbardziej podobało mi się to kręcenie filmiku, to musiało byc świetne doświadczenie:) Bardzo zazdroszczę!:) Piękne widoki, na dodatek w listopadzie jest tam taka cudna pogoda! Muszę odwiedzić Maltę, bo jak dotąd nie było tam mi niestety po drodze:( Pozdrawiam serdecznie!:)

    1. Jasne, że tak! Wioska Popeye Village jest idealnym miejscem dla dzieci, z resztą nie tylko jak widać z naszej relacji 😉 Na Comino akurat ciężko z dzieckiem wejść do wody, ale są plaże z delikatnym zejściem i płytką wodą. My akurat się nie interesowaliśmy tematem plaż, ale gdzieś mi się rzucił w oczy taki artykuł. Malta ma świetny, delikatny klimat i jest bardzo prosta w poruszaniu się po niej. Jedynie klify mogą stanowić niebezpieczeństwo, więc tutaj ostrożnie, ale nie ma ich wszędzie. Wszechobecne rejsy łódkami, pyszne, świeże owoce. A jeśli Mała lubi koniki, to jest możliwość przejażdżki przy Golden Bay :) Myślę, że będzie jej się podobać na Malcie. My spotykaliśmy Polaków z maluchami, więc na pewno dacie radę super zorganizować czas :)

  1. Wybieramy się na Maltę usilnie, ale na razie jak sójki za morze. Ostatnio przedłożyliśmy nad nią nasze Bieszczady. Kolejny plan na marzec. Tak, czy siak, będziemy podpatrywać Wasze doświadczenia jak już wreszcie tam trafimy :)

  2. O Malcie myślę już od jakiegoś czasu, ale przyznam szczerze, że o Comino nie słyszałam zbyt wiele – jak Malta to zazwyczaj wyłącznie Gozo. Swoją drogą – narobiliście mi apetytu na jazdę na segwayach. A filmik świetny! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *