Marsaxlokk, Marsaskala

20.11.2016 - Niedziela

Marsaxlokk

W tym wpisie chcemy Wam opowiedzieć, dlaczego kolorowe łódki rybackie są tak niezwykłe, czemu służą tajemnicze Oczy Ozyrysa, dlaczego do Marsaxlokk najciekawiej jest się wybrać w niedzielny poranek, a także o tym, jak ta urocza miejscowość pozwala się zrelaksować pomimo gwaru. Zapraszamy do dalszej lektury :)

Czując piasek pod powiekami, powoli się budzimy. Uczucie niedospania mija, kiedy odsłaniamy zasłony i wyglądamy przez balkon. Jest pięknie!!! Miało padać, nie pada, lecimy na śniadanie i ruszamy w teren.

Na początek wybraliśmy się do Marsaxlokk. Tę malowniczą wioskę rybacką zamieszkuje ok 3500 osób, a sama nazwa pochodzi od dwóch słów marsa co oznacza port oraz xlokk – jest to nazwa suchego wiatru, wiejącego od południa znad Sahary.

Dlaczego tam? Ponieważ w niedzielę odbywa się tutaj targ, gdzie można kupić niemalże wszystko, a szczególnie ciekawie wygląda targ rybny oraz część poświęcona owocom i warzywom. Nie mogliśmy się oprzeć mandarynkom z małymi listkami. Oj kwaśne były, ale jak wyraziste w smaku. Pyszne!

Nie tylko targ przyciąga tu turystów z całego świata, ale również niezwykle malownicze łódki rybackie luzzu z namalowanymi oczami Ozyrysa. Zgodnie ze starą tradycją mają one za zadanie chronić rybaków na morzu. Kształt łódek nie zmienił się od czasów fenickich. To niesamowite, że pomimo upływu czasu, nadal korzystamy z osiągnięć minionych cywilizacji. Luzzu mają podwójnie wzmocniony kadłub, przez co są bardziej odporne na działanie sztormów. Choć dzisiaj napędzane głównie silnikami diesela, nadal służą rybakom do połowów.

Pomimo gwarnego targu, siedząc na pomostach i patrząc na sielski obrazek składający się ze spokojnej wody i kołyszących się na niej łódkach, można się cudownie zrelaksować. Jedyną skazę na tym krajobrazie stanowią dźwigi i wysokie kominy, no ale trudno się dziwić skoro koło wioski położony jest trzeci pod względem wielkości port przeładunkowy na Morzy Śródziemnym.

Przed wyjazdem odwiedziłam wiele blogów, piszących o Malcie i obejrzałam mnóstwo zdjęć. W totalne osłupienie wprawił mnie wiosłujący pan, którego wcześniej widziałam w internecie na jakimś zdjęciu, na którym również wiosłował! Ciekawe czy ten pan wie, że w mojej opinii jest sławny? :) 

Kiedy wyszliśmy z targu trafiliśmy na spokojną plażę, skąd mieliśmy cudny widok na wioskę. Patrząc w drugą stronę były ohydne kominy, więc tam nie patrzyliśmy.

Do Marsaxlokk dojeżdżają autobusy 81,85, 119 i 210.

Marsaxlokk

Marsaxlokk

Marsaxlokk

Marsaskala to także miasteczko rybackie, ale już te tradycje nie są tak zauważalne. Miejscowość nastawiona jest bardziej na rozwój turystyczny niż pielęgnowanie tradycji związanych z rybołówstwem. W 1905 roku mieszkało tutaj jedynie 53 mieszkańców. Z powodu umocnień i fortyfikacji, chroniących przed piratami, a także pojawiającej się wiosną rzeki, liczba ludności stopniowo rosła, a dzisiaj mieszka tu 9 tysięcy osób. 

Marsaskala

Marsaskala z pewnością może się podobać. Jest bardzo duży wybór knajp, gdzie można smacznie zjeść, jednak brakowało nam trochę tej sielskiej atmosfery i uroku Marsaxlokk. Marsaskala jest po prostu ładna, ale nie tęsknimy za nią. Natomiast chętnie byśmy wrócili na chwilę do Marsaxlokk, aby zjeść na pomoście kwaśne, pyszne mandarynki i patrzeć na delikatnie falujące łódki luzzu…

 

Zobacz nasz ranking atrakcji Malty, skonsultowany z mieszkańcami!

 

Pozostałe wpisy o Malcie:

Organizacja wyjazdu,

ciekawostki, przylot - 19.11:

Hotel Europa, Sliema

Gozo

21.11

Gozo

Comino, Popeye Village

22.11:

Comino

Mdina, Blue Grotto, Dingli

23.11:

Blue Grotto

Golden Bay, Ghajn Tuffieha,

Trzy Miasta - 24.11:

Golden Bay

Valletta, Paceville

25.11:

Valetta

Powrót i porady

26.11:

Malta

Kuchnia

maltańska:

Kuchnia maltańska

Podziel się z innymi na

12 Comments on “

  1. Wspaniałości! Bardzo ładne zdjęcia, no i super przeczytać o czymś, o czym na co dzień się nie słyszy. Nigdy nie byłam w tamtym kierunku… Ale prezentuje się super :)

  2. Myślę, że na takim targu czułabym się jak w raju. Uwielbiam chodzić między stoiskami i odkrywać lokalne produkty, ich wygląd i smaki.
    Przepiękne zdjęcia. Cieszę się, że nie padało i możemy widoki chociaż na słonecznych fotografiach popodziwiać :)

  3. Uwielbiam wszelkie targi, a te z jedzeniem to już moje ulubione! To też ciekawe, że właściwie na całym świecie rybacy stawiają na kolorowe łódki i one stają się symbolem danego miejsca – a rozróżniamy je głównie po kształcie i wykorzystaniu. Są przecież słynne tajskie łódki na wyspach, są meksykańskie trajineras, nawet w naszej Łebie nie szczędzi się kolorów na malowanie :) Podoba mi się to, zawsze wychodzą piękne zdjęcia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *