Poczdam

8.12.2013

Tego dnia zaplanowaliśmy zwiedzić miejsce, gdzie odbyło się jedno z najważniejszych wydarzeń w historii świata – dworek Cecilienhof w Poczdamie, gdzie obradowała wielka trójka: Stalin, Churchill i Truman, to tu m.in. ustalono granice zachodniej Polski oraz podzielono Berlin.

Zjedliśmy śniadanie, i ruszyliśmy na stację Berlin Friedrichstrasse. Skąd mieliśmy pojechać pociągiem RE 1 do stacji Potsdam HBF. Znaleźliśmy biletomat, sprawa okazała się nawet prosta, ponieważ można wybrać język polski, bilety po 3,20 euro. Zadowoleni z siebie stanęliśmy na peronie i czekaliśmy na pociąg. Po chwili ogarnęły nas wątpliwości. Na biletach nie było napisane, dokąd jedziemy, a jeśli nas skontrolują i coś jednak zrobiliśmy źle. Lepiej od razu się przyznać. Wsiedliśmy do pociągu tuż przy konduktorze i pytamy czy wszystko ok. Bardzo miły pan konduktor trochę po niemiecku a trochę na migi wytłumaczył nam, że na peronach stoją kasowniki. 
Wreszcie dojechaliśmy do Poczdamu, stąd pojechaliśmy 695 do Potsdam Platz der Cinheit West, a następnie 603 do Schloss Cecilienhof. Cena jednorazowego biletu 2,60 euro.

Dworek rzeczywiście jest bardzo urokliwy, a teren go otaczający pełen zieleni i spokoju. Za 6 euro można zwiedzać dworek z polskim audioguidem. Naprawdę warto. Paweł, który bardzo interesuje się historią II wojny światowej, był niezmiernie podekscytowany, kiedy weszliśmy do sali, gdzie obradowała wielka trójka. Robił mnóstwo zdjęć i ciągle powtarzał, że to właśnie tu siedzieli, tu zapadły ważne decyzje, na tych krzesłach, w tej sali, tymi drzwiami wchodzili itd. Liczne zdjęcia na ścianach, oraz komentarze w słuchawce pomagały w przeniesieniu się w myślach w tamte czasy i poczucie ważkości tego miejsca. W słuchawce słyszeliśmy nie tylko głos lektora, ale również Stalina, Churchilla i wielu innych. Niesamowite przeżycie.

Po tym pouczającym zwiedzaniu ruszyliśmy spacerkiem w stronę kolejnego poczdamskiego zabytku.

Cecilienhof

Cecilienhof

Cecilienhof

Cecilienhof

Cecilienhof

Spacer po Poczdamie to sama przyjemność, jest czysto i spokojnie, bardzo zadbane, urocze miasteczko. Ponieważ ceny biletów bardzo szybko kurczyły nasze zasoby finansowe, do Parku Sanssouci dotarliśmy spacerkiem. Po około godzinie wreszcie zobaczyliśmy kolumny Pałacu Sanssouci, ulubionej rezydencji Fryderyka II. Najbardziej niezwykłe w pałacu są tarasy z winoroślami, zapewne przepięknie wyglądające letnią porą. Nacieszyliśmy oczy widokiem pięknych tarasów i przy dużej fontannie skręciliśmy w prawo. Przed nami rozpościerała się Aleja, która biegnie przez całą długość Parku a kończy się Nowym Pałacem. Wzdłuż Alei odchodzą liczne ścieżki, przy których znajdują się kolejne niezwykłe budowle. Zaczynało się ściemniać, więc już nie mieliśmy za bardzo czasu na dokładne zwiedzanie parku. Naszym największym rozczarowaniem były pozakrywane rzeźby, które w ten sposób chroni się przez szkodliwym działaniem zimowej aury. Aby nacieszyć się pięknem tego parku najlepiej przyjechać tu letnią porą i na cały dzień. My pół dnia poświęciliśmy na Cecilienhof, więc teraz biegiem przemierzaliśmy urokliwą główną aleję Parku, z żalem mijając poukrywane między drzewami budyneczki. Zabrakło nam czasu, ale pora roku też nie najlepsza do zwiedzania takiego miejsca. Niemniej nie żałowaliśmy, turystów niewiele, spokój,cisza i blisko natury.

Poczdam

Poczdam

Poczdam

Poczdam

Poczdam

Już się ściemniło kiedy wsiedliśmy w autobus. Trzy przystanki przed dworcem zauważyliśmy poczdamski jarmark świąteczny. Stwierdziliśmy, że skoro zostały tylko trzy przystanki to na pewno damy radę dojść na piechotę do dworca, a tymczasem skoczymy na jarmark. Posililiśmy się rewelacyjnymi bułkami z ciepłą szynką oraz stekiem, przeszliśmy przez jarmark wzdłuż i wszerz i ruszyliśmy na dworzec. Chociaż było już ciemno czuliśmy się bezpiecznie i raźno szliśmy przez siebie, aż dotarło do nas, że jednak zabłądziliśmy. Mapy Poczdamu nie mieliśmy, ani w telefonie ani w przewodniku. W końcu udało nam się znaleźć mapę na słupie. Próbując znaleźć miejsce, w którym się znajdowaliśmy musieliśmy mieć bardzo głupie miny, ponieważ pewien starszy Niemiec zatrzymał się przy nas i zapytał czy może pomóc. My po angielsku, on po niemiecku i tak sobie bez sensu gawędziliśmy aż pan machnął rękę i stwierdził, że nas zaprowadzi.. I rzeczywiście odprowadził nas do miejsca skąd mieliśmy prostą drogę do samego dworca. Uff… Tym razem już grzecznie skasowaliśmy bilety na peronie i szczęśliwi siedzieliśmy w pociągu do Berlina.

Poczdam

Poczdam

Poczdam

Poczdam

Podziel się z innymi na

5 Comments on “

  1. Tych jarmarków w okolicach Świąt Bożego Narodzenia jest zawsze dużo w Niemczech ;-). A co do samego Poczdamu – chętnie bym się wybrał, ale zdecydowanie latem 😉

  2. Byłam w Poczdamie na jednodniowej zorganizowanej wycieczce, to jednak była pogoń za przewodnikiem i ogólnie wyścig. Samo miasto piękne, ogrody bajeczne. Świetny wpis, pozdrawiam!

Comments are closed.