Zwiedzamy Wieczne Miasto nocą!

20 - 23 października 2014

Rzym nocą

Przed naszym urlopem w 2014 roku stało się tak, że podczas gdy ja czytałam „Anioły i Demony” Ryanair wrzucił tanie bilety do Rzymu. Chwila narady i już bilety kupione!

Spędziliśmy tam 6 jesiennych dni, zobaczyliśmy dużo, ale nie wszystko. Bo Rzym to niezwykła starożytność, wspaniały renesans, to niezmierzona ilość fontann, rzeźb, Kościołów kryjących w sobie dzieła sztuki, to również tajemniczy i piękny Watykan. Oprócz tego wszystkiego co zobaczyć trzeba, są jeszcze inne perełki. Chcieliśmy podążyć Ścieżką Oświecenia Iluminatów z Aniołów i Demonów, chcieliśmy zobaczyć pobliskie Monte Cassino, pospacerować wąskimi uliczkami, objadać się pizzą, makaronem i włoskimi lodami, odnaleźć „dziurkę od klucza” i wiele, wiele innych wspaniałości chcieliśmy doświadczyć w Rzymie. Ale zacznijmy od dnia przylotu, albo raczej nocy...

21 października 2014

Na lotnisku Ciampino wylądowaliśmy ok. 23.10, o północy odjechaliśmy autobusem Terravision do Rzymu. Mieliśmy całą noc, żeby poszwendać się po Rzymie. Perspektywa ta była jednocześnie przerażająca i ekscytująca. Na dworcu Termini mieliśmy nadzieję zostawić walizkę w jakiejś szafce. Niestety okazało się, że nie ma takich szafek, że owszem istnieje coś takiego jak przechowalnia bagażu, ale jest otwarta dopiero od 6.00 rano. Przed nami ponad 5 godzin chodzenia po wybrukowanym kostką Rzymie z dwoma plecakami, aparatem i walizką na kółkach. Zapowiadała się ciężka noc, ale cóż było robić? Na dworcu wszystkie miejsca, gdzie można by się zdrzemnąć były już zajęte przez bezdomnych...

Czas płynął powoli, a my szliśmy przed siebie, co chwilę trafiając na słynne zabytki. W tamtej chwili widzieliśmy wszystko w ciemnych barwach. Rzym nie powalił nas na kolana. Oprócz nas po ulicach kręciły się tyko ekipy sprzątające. Pomimo to, było mnóstwo śmieci. Nie wiem, czy to mentalność Włochów czy wina turystów. Urocze uliczki były zaśmiecone i cuchnęły. Rzym nocą nie pachnie zbyt ładnie, a pod drzwiami zamkniętych sklepów i restauracji śpią bezdomni. Kiedy dotarliśmy do Watykanu, w pierwszej chwili byliśmy zachwyceni, by chwilę później z lekkim strachem wycofywać się z tego miejsca. Tutaj bezdomnych było najwięcej, aż strach pomyśleć, co by było gdyby wszyscy nagle się obudzili i zobaczyli dwójkę turystów z plecakami i walizkami...

Jednak kiedy w te same miejsca przyszliśmy w dzień, kiedy to ogromna ilość turystów zalewa place i ulice, czuliśmy się wyróżnieni, że nocą te miejsca były tylko dla nas. Mogliśmy w ciszy podziwiać piękne zabytki i spacerować uliczkami, nie nękani przez wszystko sprzedających biznesmenów. To co widzieliśmy było tylko nasze.

Watykan nocą

Ciche, spokojne miejsca, które w dzień wypełnia gwar rozmów, muzyka ulicznych grajków, zapachy restauracji, tupot tysięcy stóp, klaksony, warkot skuterów i samochodów. Tak… tamtej nocy Rzym, w którym później się zakochaliśmy, był tylko i wyłącznie dla nas. Nikt nam nie przeszkadzał. Dzięki temu spacerowi, w dzień poruszaliśmy się dużo pewniej, a tłum nie sprawiał, że czuliśmy się zagubieni. Po powrocie z Rzymu ten nocny spacer był dla nas wspaniałym wspomnieniem, jednym z najmilszych podczas całego pobytu.

Ale wróćmy do dworca Termini parę minut przed 1 w nocy... Po wyjściu z dworca minęliśmy Piazza della Repubblica z Fontanną Najad, która w czasach gdy powstała wywołała lekkie zgorszenie. Ponoć najady mają bujne kształty pewnej kurtyzany :)

Już z daleka dostrzegliśmy ogromny pomnik, zwany Ołtarzem Ojczyzny, poświęcony pierwszemu królowi zjednoczonych Włoch – Vittorio Emmanuele II. Wewnątrz pomnika jest darmowe muzeum, a na taras widokowy można wjechać windą za 7 euro.
Stąd już kilkanaście minut do pięknie oświetlonego Koloseum. wszystkie zabytki wydawały się bardzo blisko siebie. Nie potrzebowaliśmy ani mapy ani przewodnika, kolejne ważne miejsca wręcz wyrastały przed nami.

 

Zamek św. Anioła

Ołtarz Ojczyzny

Rzym nocą

Niesamowite wrażenie zrobił na nas Zamek św. Anioła, do którego prowadzi Most Aniołów. Piękne anioły, wykonane pod kierownictwem Berniniego trzymają w dłoniach symbole Męki Pańskiej, takie jak: krzyż, koronę cierniową, gwoździe, płaszcz, napis, włócznię. Bernini samodzielnie wykonał 2 anioły, te z napisem i koroną cierniową, jednak obecnie na moście są ich kopie. Zamek natomiast powstał w II w. n. e. jako mauzoleum cesarza Hadriana. W 1000 roku przekształcono go w więzienie, a w XVI w. stał się siedzibą papieży oraz ich schronieniem. Natomiast postać archanioła Michała, chowająca miecz nawiązuje do wizji Grzegorza Wielkiego, który zobaczył anioła podczas szalejącej zarazy. Miał to być znak końca gniewu Bożego. Zamek św. Anioła jest połączony z Watykanem korytarzem Il Passeto. Jest to tajna przejście, z którego korzystali papieże, szukający schronienia. W wyjątkowych okolicznościach korytarz jest udostępniany turystom. W Zamku św. Anioła, rozgrywa się jedna ze scen Tosci, natomiast współcześnie Zamek pojawia się w „Aniołach i Demonach” Dana Browna. 

 

Most Aniołów

Przed wyjazdem wydawało się nam, że godziny ok. 3.00 – 4.00 nad ranem będą najgorsze. Tymczasem kryzys przyszedł około 6.00 i trzymał mnie do mniej więcej 8.00. To był okropny czas. Marzyłam, aby choć na kilka minut pozwolić mojemu mózgowi zasnąć. Wbrew tej palącej potrzebie ruszyliśmy do Ostii Antici.

Wracając z Ostii, udało nam się nie przespać naszej stacji, odebraliśmy bagaż z poczekalni, wsiedliśmy w metro i pojechaliśmy w okolice hotelu. Mieliśmy jeszcze około 30 minut do zakwaterowania, więc wstąpiliśmy na pizzę. Tym razem skorzystaliśmy z szybkiej i taniej wersji pizzy, czyli podgrzewanie już gotowych kawałków.
Wreszcie przyszedł czas na hotel. Po szybkim prysznicu potrzebowałam pół minuty, żeby zasnąć snem kamiennym. Dla takiego snu, warto było się męczyć :) 

Nasz hotel nazywał się Vatican Rome i jest zlokalizowany w pobliży stacji metra Lepanto. Mieliśmy około 20 minut piechotą do Watykanu. W cenę wliczone były śniadania (390 euro/2 os/6 nocy). Hostel jest świeżo otwarty i bardzo kameralny. Ma tylko 6 pokoi, więc było cicho i spokojnie. Na śniadania chodziliśmy do pobliskiej kawiarni Mazzini.

Już po czterech godzinach zadzwonił budzik. Przyszła pora na kolację i kolejny wieczorny spacer. Tym razem bez bagaży, bez zmęczenia i bez poczucia osamotnienia, ale  za to w tłumie innych spacerowiczów.

Piazza del Popolo

Habakuk i Anioł

Schody Hiszpański

Najpierw odwiedziliśmy Piazza del Popolo, na którym w otoczeniu fontanny stoi obelisk Flaminio, liczący ponad 3000 lat, sprowadzony przez Oktawiana Augusta. Plac ozdabiają podobne do siebie Kościoły projektu Berniniego i Fontany. Nas jednak w to miejsce sprowadziło inne dzieło Berniniego, mianowicie rzeźba Habakuk i Anioł, znajdująca się w kaplicy Chigich w Kościele Santa Maria del Popolo. Dan Brown w swojej powieści właśnie tu umieścił pierwszy Ołtarz Nauki. Niestety kaplica Chigich była akurat w remoncie, ale udało się podejrzeć rzeźbę Berniniego. Kościół jest bogaty również w inne dzieła sztuki, m.in. obrazy Caravaggia: Ukrzyżowanie Św. Piotra oraz Nawrócenie św. Pawła w drodze do Damaszku

Kolejny przystanek do słynne Schody Hiszpańskie. Tutaj odbywają się pokazy, koncerty, kręci się filmy… Tutaj też się siada, aby poczuć rzymski klima. Schody zostały zaprojektowane tak, aby odzwierciedlały ruch morskich fal. W dole fontanna La Barcaccia, która jest dziełem ojca i syna Berninich. Na zdjęciach schody są najczęściej ozdobione kwiatami, pięknie oświetlone, klimatyczne... Wszystko to zachęca, aby śladem innych przyjść w to miejsce, przysiąść i odpocząć chwilę. Przynajmniej w teorii. W rzeczywistości roi się tutaj od sprzedawców chustek, idiotycznych laserków, świecidełek, róż czy długopisów, tutaj również po raz pierwszy dowiedzieliśmy się o istnieniu selfie stick. Działo się dużo, ale nic co by przypominało "rzymską atmosferę". Postanowiłam dać jednak szansę schodom i usiadłam na nich. Co nie było takie proste, ponieważ należało znaleźć sobie jakiś skrawek wolny od śmieci i nie klejący się od rozlanego piwa… Nawet kiedy próbowałam ignorować dym papierosów i nagabywania, nie poczułam nic niezwykłego…

Ten dopisek robię w roku 2016. Obecnie trwa remont Schodów Hiszpańskich, będą wyczyszczone i wzmocnione. Cały Plac Hiszpański z powodu wandalizmu ulegał stopniowej degradacji. Teraz to wszystko się zmieni. Z tego co wiem w sezonie letnim obowiązuje całkowity zakaz siadania i spożywania jedzenia w historycznym centrum Rzymu, a po remoncie na Schodach będzie całkowity zakaz siadania. I bardzo dobrze! Te okropne śmieci, pety, rozlane piwo, resztki jedzenia. Brrrr... Chętnie wrócę do Rzymu zobaczyć Schody po remoncie. Jeśli zakaz siadania będzie podtrzymywany, to znaczy, że to zdjęcie obok jest już historyczne...

 

Piazza Barberini z Fontanną Trytona (bóstwo pół-człowiek, pół-ryba). W rogu placu znajduje się troszkę zapomniana Fontanna Pszczół. Te pracowite stworzenia są symbolem rodu Barberinich. Fontanna dawniej służyła jako poidło dla koni. Szkoda, że nie dba się o nią, tak jak o fontannę Trytona, bo mi bardzo się spodobała. Obie zostały zaprojektowane przez Berniniego. A w tle można zobaczyć hotel Bernini, gdzie kończy się akcja powieści Anioły i Demony, nie będę mówić jak :)

Tego dnia zobaczyliśmy jeszcze dwie wspaniałe fontanny. Pierwsza z nich to najsłynniejsza rzymska fontanna, czyli di Trevi. Niestety obecnie w remoncie, który rozpoczął się w lipcu b.r. i ma potrwać 1,5 roku. Nad basenem ustawiono kładkę, dzięki czemu można podejść blisko rzeźb. Zawsze to jakieś ukojenie rozczarowania tysięcy turystów. Nawet poprzez rusztowania widać, że fontanna musi być piękna. 

Piazza Barberini

Piazza Barberini

Kolejny cel zrobił na nas takie wrażenie jakie powinien, czyli zachwycił. Na Piazza Navona są trzy fontanny. Jednak dwie, choć piękne, nikną przy znajdującej się pośrodku wspaniałej Fontannie Czterech Rzek, projektu Berniniego. Tutaj również Dan Brown umiejscowił jeden z Ołtarzy Nauki. Fontanna przedstawia cztery główne rzeki z czterech znanych wówczas kontynentów: Ganges, Rio de la Plata, Dunaj i Nil, który ma zasłonięte oczy, z powodu nieznajomości źródła rzeki. Nad całością góruje obelisk z gołębicą – symbolem rodu Pamphili. To co urzeka w fontannie to dbałość o szczegóły. Postacie rzek są piękne, ale oprócz nich mamy jeszcze wiele innych ciekawych detali. Mamy węża, konia, lwa, palmę i krokodyla. Moje serce zdobył właśnie ów krokodyl. O ile to jest krokodyl! Bardziej przypomina smoka, chociaż patrząc z przodu wygląda jak kaczka, która daje buziaka. :)

Sam Piazza Navona należy do najpiękniejszych placów świata. Powstał na zarysach stadionu Domicjana z 86 r. Cóż mogę dodać. Na tym placu naprawdę jest pięknie. 

Piazza Navona

Piazza Navona

22 października 2014 - środa

Na ten dzień mieliśmy zaplanowane zwiedzanie Polskiego Cmentarza na Monte Cassinogdzie spędziliśmy cały dzień. Do Rzymu ponownie wróciliśmy wieczorem, tym razem skupiliśmy na poszukiwaniu pysznej pizzy, ponieważ w Cassino nie zjedliśmy zbyt dobrze. Udało się. Tego dnia po raz pierwszy zjedliśmy w "naszej" restauracji w pobliżu Panteonu, do której wracaliśmy potem każdego dnia, i do której wróciliśmy w kolejnym roku razem z naszymi bliskimi, gdzie spotkała nas miła niespodzianka

23 października 2014 - czwartek

Ten dzień niemal w całości był poświęcony na zwiedzanie Watykanu. Po raz kolejny samo centrum Rzymu oglądaliśmy wieczorową porą, głównie kierując się w stronę pizzy, makaronów, tiramisu i lodów. Właśnie dlatego ten pierwszy wpis o Rzymie nazywa się: Rzym nocą, przez pierwsze dni, ledwie do musnęliśmy w świetle dziennym, cały czas oglądaliśmy go wieczorami, pięknie oświetlony, niesamowicie romantyczny, piękny, choć oglądany z perspektywy umęczonych nóg.

A teraz już zapraszam do kolejnych dni, wypełnionych światłem dziennym. Taki Rzym też jest ujmujący :) 

Rzym nocą

Poczytaj dalszą część tej historii:

Koloseum i reszta, Czar Zatybrza, Usta prawdy i wyjątkowa dziurka od klucza: klik

Kościół Quo Vadis, Via Appia Antica, paszkwile i koty w centrum miasta: klik

Pożegnanie z Rzymem: klik

Powrót do Rzymu z rodzinką: klik

Co pysznego wcinaliśmy: klik

Podziel się z innymi na

15 Comments on “

  1. Świetna relacja. Marzy mi się wyjazd do Rzymu, ale właśnie z dala od tej hordy pędzących nie wiadomo gdzie turystów… W tym mieście tkwi jakaś starożytna tajemnica ;-).

    A jeśli chodzi o Wasz nocny spacer – świetne przeżycie. Nie dziwię się, że zapamiętacie ten etap na bardzo długo 😉

  2. Bo najcenniejsze jest przeżyć, poczuć zapach, emocjonalnie się zachwycać a nie tylko zobaczyć. Doznania w podróżowaniu są najważniejsze bo się długo pamięta. Fajnie się czytało :)

    1. Jeszcze chwilkę :) Nam podczas zwiedzania ogrodów watykańskich towarzyszyło takie maleństwo w nosidełku. Mama dała radę, chociaż pewnie lekko nie było :)

  3. Ależ cudowne miejsce i wspaniałe wspomnienia! Tylko pozazdrościć i czym prędzej zapisać ten post jako mini przewodnik po Rzymie nocą :)

Comments are closed.