Sztokholm - przyjazd, Gamla Stan i Ice Bar


Po godzinie i 20 minutach po raz pierwszy wylądowaliśmy w Skandynawii. Pogoda taka jak u nas: szaro i ponuro. Na szczęście nie padał deszcz. Temperatura również zbliżona do Polski. Podczas całego pobytu wahała się między -1 a 3°C

Z lotniska Skavsta do Sztokholmu można dostać się na dwa sposoby. Autobusem do Nykoping, a później pociągiem – jest to trochę tańszy sposób. A drugi to autobusem firmy Flygbussarna. My zdecydowaliśmy się na autobus, ponieważ było prościej. Bilety kupiliśmy przez Internet, nie mają ograniczeń czasowych i są ważne przez 3 miesiące.
Jechaliśmy długo. Prawie 1,5 godziny, a ponieważ była już 15.00 szarówka za oknem nie ułatwiała oglądania okolicy. W końcu oboje zasnęliśmy.

Wreszcie około 17.00 dotarliśmy do hotelu – Best Hostel City. Wykupiliśmy również śniadania, ponieważ na mieście nigdzie byśmy nie najedli się za tę kwotę. I chociaż śniadanie składało się tylko z kanapek z serem, szynką, dżemem i płatków z mlekiem, to najadaliśmy się do syta. Oprócz tego hostel oferował darmową kawę, herbatę i makaron.
Pamiętając o tym, jak w Szwecji jest drogo kupiliśmy na lotnisku w Modlinie sałatki i
bagietki, które wygłodniali zjedliśmy jak tylko weszliśmy do pokoju.

Best Hostel City Sztokholm

Flygbussarna – bilet w obie strony dla 1 osoby – 278 SEK
Best Hostel City – za 2 noce/1 osoba – 550 SEK
2 x śniadanie dla 1 osoby – 78 SEK

Sztokholm nocą

Wreszcie ok. 18.00, uzbrojeni w aparat i mapę wyruszyliśmy na pierwsze zwiedzanie Sztokholmu. Miasto położone jest na 14 wyspach. Otoczone wodami Bałtyku i jeziora Melar wygląda pięknie, zwłaszcza wieczorami. Cała aglomeracja zajmuje ponad 100 wysp, które łączą 53 mosty.

Gamla Stan

Sztokholm jest bardzo nowoczesnym miastem, ale ma swoją starówkę – Gamla Stan, położną na osobnej wyspie. I właśnie tutaj skierowaliśmy nasze kroki. Labirynt wąskich, brukowanych uliczek, kolorowe kamienice, pamiętające czasy średniowiecza były niemalże na naszą wyłączność. 
Obecny wygląd starówki to efekt odbudowy po pożarze w 1625r, ale niektóre fundamenty sięgają nawet XIV wieku!

Gamla Stan

Pałac Królewski

Spacerując powoli po urokliwych uliczkach natrafialiśmy na charakterystyczne punkty Gamla Stan. Najpierw zobaczyliśmy Pałac Królewski, przed którym odbywa się uroczysta zmiana warty. W zimie tylko w środy, soboty i w niedziele. Pałac jest oficjalną rezydencją króla Szwecji, jednak rodzina królewska rzadko tu bywa, dzięki czemu zwiedzanie jest możliwe. My popatrzyliśmy na wartownika, pałac, widok przed pałacem i ruszyliśmy dalej.

Stortorget

Stortorget, czyli Rynek Główny jest malutkim placem o niechlubnej historii. Dziś pełen uroku, w 1520 roku był świadkiem krwawej łaźni sztokholmskiej, podczas której wymordowano szwedzką szlachtę. W dni powszednie znajdował się tu skampale, czyli słup, do którego przywiązywano skazańców, zakładając im obrożę na szyję. Karą był wstyd.

Żelazny Chłopiec

Bardzo szybko natknęliśmy się na kopię pomnika Św. Jerzego, walczącego ze smokiem. Oryginał znajduje się w Katedrze, którą zwiedzimy następnego ranka.
Na Gamla Stan udało nam się znaleźć jeszcze dwie ciekawe perełki. Pierwsza z nich znajduje się na ulicy Slottsbacken 2c na dziedzińcu Fińskiego Kościoła. To maleńki 15 cm pomnik, nazywany czasami Żelaznym Chłopcem bądź Chłopcem, który patrzy w Księżyc. Ponieważ jest zima, chłopcu założono maleńki szaliczek. Głaszczemy główkę na szczęście i ruszamy dalej.
Druga ciekawostka to najwęższa uliczka Szwecji - Mätren Trotzigs Gränd. Ma jedynie 90 cm szerokości.

Mätren Trotzigs Gränd

Gamla Stan

Chłopiec, który patrzy w księżyc

Pałac Królewski

Na 21.00 mieliśmy rezerwację w Ice Barze. Powstał w 2002 roku i do dziś cieszy się niesłabnącą popularnością. Rezerwacji należy dokonać na konkretną godziną i można być wewnątrz ok. 45 min. Lodowe bryły pochodzą z rzeki Torne, znajdującej się w północnej Szwecji. 

Na wejściu otrzymaliśmy stylowe pelerynki i rękawiczki. Przeszliśmy przez drzwi i poczuliśmy na twarzach lodowate powietrze. Wewnątrz panowała temperatura -7°C. Pomieszczenie nie było zbyt duże, dlatego cieszyłam się, że i ludków było nie za wiele. Mogliśmy robić sobie zdjęcia do woli. W cenę biletu wliczono jeden drink. Ja poprosiła o Husky Sled, który składał się z waniliowej wódki, karmelu i soku jabłkowego. Był pyszny i nie wiem czy to temperatura, czy niska zawartość alkoholu, ale zupełnie nie wyczułam tej wódki. Pawła drink był trochę mocniejszy, nazywał się Ice Bar i składał się z grejpfrutowej wódki, likieru tripel sec, soku z żurawiny i limonki. Drinki były podawane w lodowych szklankach. Pijąc, szklanki powolutku się rozpuszczały, tak że widać było wyraźnie miejsce zetknięcia ust z lodem. Kręcąc filmiki, fotografując i pijąc słodkie drinki, 40 minut zleciało błyskawicznie.
Cena biletu za osobę: 195 SEK

Sztokholm Ice Bar

Sztokholm Ice Bar

Sztokholm Ice Bar

Sztokholm Ice Bar

Sztokholm Ice Bar

Sztokholm Ice Bar

 

Nasza relacja ze Sztokholmu:

 

 
Podziel się z innymi na

4 Comments on “

Comments are closed.